fot. Adam Olszak

Długi ogon cudzych spraw
Ciągniesz za sobą co dzień wytrwale
Dokądś biegniesz, szarpiesz się
Lecz takie życie nie cieszy Cię wcale
Telefon wciąż
tkwi w ręce Twej
jak ostry miecz.

Jak kukiełka w teatrzyku
swoją rolę grzecznie grasz
Choćby serce wyło z bólu
Uśmiech zdobi Twoją twarz

Niespełnienia czujesz ból
Łzy Twe w poduszkę co noc wsiąkają
O uznanie żebrzesz tych,
Którzy oddaniem Twym pogardzają
Jak przedmiot, co
Przydatny jest
Traktują Cię

Mówisz: „Nikt mnie nie rozumie,
Radzę sobie sama znów”
Lecz odpychasz dłoń pomocną
Wokół siebie kopiesz rów.

Czy kamienny przerwiesz krąg
Pokonasz lęk swój, zrzucisz kaganiec
Czy po prostu chcesz tak żyć
Niczym bezradny w celi skazaniec
Ofiarą być
Na pewno też
Swe plusy ma

Popatrz: morze się otwiera
Abyś suchą stopą szła
Pójdziesz naprzód czy zawrócisz
Bo wciągnęła Cię ta gra?