fot. Adam Olszak

WĘDROWIEC:
Niczym wyspa nieznana kusisz tajemniczością
Jak forteca warowna niezdobyta przez los
Spokojną tchnie harmonią słów życzliwych zatoka
Wytchnienie obiecuje niesiony z wiatrem głos

WYSPA:
Poczuj się tu bezpiecznie, wędrowcze utrudzony
Chcę dać ci odpoczynek… połóż się w cieniu drzew
Będę czuwać nad tobą… niech snu ci nie zakłóca
Fal morskich szum daleki albo syreni śpiew…

WĘDROWIEC:
Czy to jest port spokojny?
Czy tu zamieszkać mogę?
Czy po krótkim wytchnieniu
Znów muszę ruszyć w drogę?

Czy miejsce to przyjazne
Mym domem odtąd będzie?
Czy jestem tu przechodniem,
Który przystanął w pędzie?

WYSPA:
To wielka tajemnica czekania cierpliwego
Choć nieraz lata całe, i chciałoby się już
By ktoś mnie odkrył wreszcie, poznał i się zachwycił
Odnalazł swoje miejsce wśród niebezpiecznych mórz

Zgłębiaj moje sekrety
Poznawaj mnie wytrwale
Rozmowy całonocne
Słowa, co jak korale

Pozbieram je starannie
Naszyjnik z nich ułożę
Skarby we mnie ukryte
Tobie w ofierze złożę

WĘDROWIEC:
Sycę się twoim pięknem… oddycham twą zielenią
Ścieżek stopą nietkniętych rysować mapę chcę
Zdobyć gór twoich szczyty… ogród zaczarowany
Znaleźć, gdzie niebo z ziemią miękko przenika się.

WYSPA:
Lecz wiedz, że jest gdzieś we mnie miejsce ciemne i mroczne
Dolina śmierci skryta w tajemnic szarej mgle
Tutaj żyją demony nigdy nienasycone
Tu wstyd z rozczarowaniem przed światłem kryją się.

WĘDROWIEC:
Odważnie wchodzę w ciemność
I tego nic nie zmieni
Miłość jest moją siłą
Nie boję się Twych cieni!

Chcę kochać… i pozwolić
miłości się dogonić
Zapalić się i płonąć…
Nie będę się już bronić…