Tag: pragnienie

Przed zaśnięciem

fot. Adam Olszak

Gdzieś nad głową ciemne skrzydła snu
Bezszelestnie przecinają noc
Krąży wokół jak spłoszony ptak
Co do gniazda by powrócić chciał
Lecz bezładnych myśli rwący bieg
Nie pozwala choć na chwilę spocząć mu

Tam daleko Ty zasnęłaś już
Przecież jutro wstanie nowy dzień
Co przeminie jak wiosenny deszcz
W nim codzienne sprawy stopią się
Rzeka czasu cicho porwie je
Niczym piasek który wartko niesie w dal.

Dłoń wyciągam by odnaleźć Cię
Przy mym boku… ale pustka łka
Chciałbym zasnąć, we śnie widzieć znów
Jak idziemy razem śmiejąc się
Już niedługo – szepce w duszy ktoś
Niecierpliwość moją pohamować chce.

Snem czy jawą jesteś – nie wiem sam
Kto Cię utkał z moich marzeń mgły?
I pozwolił, bym zachwycił się
Twoim pięknem… abym wiedział, że
Dwie połówki jabłka złączył los
By już razem sen na jawie mogły żyć

Już się zbliża… miękko muska mnie
Na powieki kładzie ciepłą dłoń
I powoli w oniryczny świat
Wolno wchodzę bramą ciszy, by
Znów Cię znaleźć, w stronę słońca iść
Obecnością Twą oddychać, sycić się…

Na zawsze

fot. Adam Olszak

Przez powieki zamknięte widziałem Ciebie
Kiedy jeszcze nie miałaś twarzy
Nie wiedziałem, kim jesteś
Lecz tęskniłem za Tobą
Szukałem

Tyle pomyłek, rozczarowań
Potykałem się, lecz szedłem dalej
Wierzyłem, że w końcu Cię znajdę
Że się spotkamy
I już zostaniesz

Gdy na zakręcie życia
Pojawiłaś się niespodzianie
Serce dało znak, bym przystanął
Podszedł do Ciebie
Nie pozwolił Ci odejść

Warto było brnąć przez manowce
Warto było czekać
Szczęście ma Twoją twarz
Jesteś częścią mnie
Na zawsze

Ciężka dola Anioła Stróża

fot. Adam Olszak

Anioł Stróż na obłoku siedzi zadumany:
Jak ich poznać ze sobą, jak serca otworzyć?
W noc bezsenną obmyśla strategiczne plany
By dwie połówki jabłka w jedną całość złożyć.

Patrzy Anioł na Ziemię i wzdycha głęboko
Bo daleko od siebie dwa serca stęsknione
A do tego spowite zmęczenia pomroką
Pyłem codziennej walki z życiem oprószone…

Od zawsze za sobą tęsknią
Nie wiedząc o swym istnieniu
Lecz ugrzęźli w monotonii,
W zmurszałym zobojętnieniu

I jeszcze ta wolna wola
Którą uszanować trzeba
Nie da się do szczęścia zmusić
Lub siłą wciągnąć do nieba

Więc chociaż by się chciało krzyknąć wprost do ucha
By klapki spadły z oczu ślepych, choć otwartych
Cierpliwie drobnych zdarzeń układanka krucha
Prowadzi ich do portu ramion rozpostartych.

Jeszcze tylko dwa zakręty
Jeszcze tylko trzy potknięcia
Aż się przetną drogi krzywe
I pochwyci ją w objęcia…

Tęsknota

fot. Adam Olszak

Jak dziwnie pusto i cicho
Choć wiem, że żyjesz i jesteś
Lecz teraz rozmawiasz z Bogiem
Twój czas jest tylko dla Niego

Opowiedz Mu naszą historię
O krętych drogach przez życie
Marzeniach lękiem zduszonych
Przegranych szansach na szczęście

Opowiedz Mu o miłości,
O sercach za nią stęsknionych
Samotnych połówkach jabłka
Co wreszcie się odnalazły

Ja żyć próbuję normalnie
Choć serce rwie się do Ciebie
A cień rozgląda się wokół
Za Twoim cieniem stęskniony

Rozum próbuje być dzielny
Mówi, że już niedługo
Co z tego, kiedy dla serca
Każda sekunda jak wieki

Więc uczę się jak być z Tobą
Gdy nie ma Ciebie w pobliżu
Jak czerpać radość i siłę
Z prostego faktu, że jesteś

Lecz wierzę, że przyjdzie chwila
Gdy już przy Tobie zostanę
Dwie drogi złączą się w jedną
Dalej pójdziemy już razem….

 

Przemienienie

fot. Adam Olszak

Zaprowadź mnie na górę wysoką
Mów, mów do mojego serca
Pozwól mi poczuć, że nic nie muszę
Abyś mnie kochał bezinteresownie

Nasyć moje oczy
Widokiem Twojej chwały
Napełnij moje serce
Dotykiem Twojej miłości
Przemów do rozumu
By wiedział, że jesteś blisko

Otul mnie szczelnie obłokiem
Który zakryje mą małość
Przemów głosem co jak strzała
Jak ostrze rozpalone
Zrani lecz nie zabije
Wypali gangrenę smutku
I użalania nad sobą

Powstrzymaj pragnienie by działać
Abym usiadł i patrzył
Wreszcie zatrzymał się w biegu
Posłuchał, co chcesz mi powiedzieć

A później każ zejść na ziemię
Do spraw codziennych i zwykłych
Na drogi co przez Golgotę
Prowadzą ku radości
Spotkania przy pustym grobie

Wołanie z dna serca

fot. Adam Olszak

Gdy Bóg wysłuchał modlitwy Sary
I słów Tobiasza pełnych goryczy,
Na długo zamilkł, współczuciem zdjęty
Że rozpacz trapi jego stworzenia

Natychmiast Rafal, posłaniec z nieba
Wyruszył w podróż z młodym Tobiaszem
Aby go chronić i aby Sarę
Wyrwać z zachłannych szponów demona

Jak znaleźć wytrych do serca Boga?
Jaka modlitwa ma taką siłę,
Że Stwórca świata ku niej się zwraca
I nie zostawia bez wysłuchania?

To słowa, które płyną wprost z serca
Z jądra ciemności nieprzeniknionej
Z pęknięcia na dnie duszy człowieczej
Co źródłem wszelkich zwątpień i lęków

Bóg, który dla nas zstąpił do piekieł
I wyszedł żywy z grobu otchłani
Na pastwę śmierci nas nie zostawia
Lecz walczy o nas z nami samymi

Czasem nam w podróż wyruszyć każe
Która okazją jest, by dorosnąć
Odważnie spojrzeć w ślepia demonów
Pokonać lęki, rozerwać więzy

I nie porzuca nas, gdy zbłądzimy
Gdyż Aniołowie Jego czuwają
Dyskretnie krzywe prostując ścieżki
By nie powiodły nas ku przepaści

Warto więc wołać w bezsenne noce
Choćby się wiara w popiół zmieniała
By skarga duszy bólem dręczonej
Mogła poruszyć ojcowskie serce…

Dopiero wtedy

fot. Adam Olszak

Kilometry przejechane
W pogoni za szczęściem
Gonisz za nim
Jak za uciekającym czasem
Szukasz go
Jak perły zgubionej w rynsztoku
Chcesz je oswoić
Jak nieufne zwierzątko

A ono przecież
Jest tak blisko
Bliżej się już nie da
Tam wewnątrz Ciebie
Zdeptane
Znękane
Rzucone niedbale w kąt.

Czeka aż się zatrzymasz
Aby wyjść z ukrycia
Wystawić nieśmiało głowę
Przytulić się ufnie jak dziecko
Zakwitnąć w promieniach słońca
Jak kwiat bezpieczny w ogrodzie

Ale dopóki biegniesz
Zaślepiony pędem
Nie masz szans tego zobaczyć
Więc musisz się przewrócić
Może nawet potłuc
Poczuć błoto na twarzy
I siniaki na ciele

Dopiero wtedy zrozumiesz
Jak ważne są małe rzeczy
Pozwolisz sobie na słabość
Nauczysz się odróżniać
Podziw od miłości
I dopiero wtedy
Zaczniesz naprawdę żyć.

Małe przerażone „ja”

fot. Adam Olszak

Kim jestem? Wciąż nie wiem. Szukam odpowiedzi.
Maski na mej twarzy. Maski, maski, maski.
Trzymają się mocno lękiem przyklejone
Gdy tańczę przed światem, by słyszeć oklaski

Gdzieś tam pod maskami jestem ja prawdziwy
Gdzieś tam żyje moje „ja”, co przerażone
Błądzi samo w ciemnym nieprzyjaznym lesie
Wrócić chce do domu tułaczką zmęczone

Małe przerażone „ja”
Małe przerażone „ja”
Poranione wrażliwe płochliwe
Połamane ukryte prawdziwe
W ciemności zgubione
Przed ludźmi schowane
Drogi szuka wciąż
Drogi szuka wciąż

Maleńkie światełko na krańcach ciemności
Jasne okna domu majaczą w oddali
Wewnątrz moje serce tak bardzo spragnione
By siebie pokochać, by się w jedność scalić

Małe przerażone „ja”
Małe przerażone „ja”
Poranione wrażliwe płochliwe
Połamane ukryte prawdziwe
Z miłości stworzone
Dla miłości żyje
Bardzo kochać chce
I kochanym być

Małe przerażone „ja”
Małe przerażone „ja”
Poranione wrażliwe płochliwe
Połamane ukryte prawdziwe
Odnalazło drogę
Wróciło do domu
Puka do mych drzwi
Puka do mych drzwi

Ciemność przenikam wzrokiem

fot. Adam Olszak

Ciemność przenikam wzrokiem
Sen odleciał daleko
Życie puste i smutne
W teatrze iluzji gram
We mgle marzeń majaczy
Czyjaś twarz rozmazana
Szarpie duszę pytaniem:
Skąd tak dobrze ją znam?

Kiedy się wreszcie odnajdziesz
Tak znany, choć nieznajomy?
Kiedy w mym życiu zamieszkasz?
Kiedy stworzymy dom?
Przyjdź już, bo sił mi brakuje,
Pozwól się wreszcie odnaleźć
Stań tak realny przede mną
Ja czekam na przekór łzom!

Przyszedłeś niespodziewanie,
Gdy biegłam naprzód w amoku
Wiarę mi przywróciłeś,
Że można inaczej żyć!

Odnalazłeś się wreszcie
Wyśniony i wyczekany
Zamieszkałeś w mym życiu
Razem stworzymy dom!
Zostań już ze mną na zawsze
Chcę się budzić przy Tobie
Warto było na Ciebie
Czekać na przekór łzom.

Lalka

fot. Adam Olszak

Kolejne zwycięstwo, potyczka wygrana
Sukces jak narkotyk, lecz szybko cię zdradzi
Jeśli dasz się wciągnąć w boje niepotrzebne
Nie wiedząc, dokąd ta droga prowadzi.

Nie jesteś lalką w czyimś teatrzyku
Nie musisz tańczyć, gdy ktoś inny gra
Nie daj pokazać sobie miejsca w szyku
Walcz o swe życie, miej odwagę lwa!

Codziennie przyspieszasz, następne zadania
A dni w kalendarzu szczelnie wypełnione
Świat już twoje życie sobie zaplanował
Wmawia ci, że wszystko dawno przesądzone.

Ktoś chce twego biegu bez chwili wytchnienia
Gdy stanąć próbujesz, wściekle cię pogania
Bo wie, że wolność w duszy niewolnika
Tam się zaczyna, gdzie trudne pytania.

Nie jesteś lalką w czyimś teatrzyku
Nie musisz tańczyć, gdy ktoś inny gra
Nie daj pokazać sobie miejsca w szyku
Walcz o swe życie, miej odwagę lwa!

Bo choć nie wszystko od ciebie zależy
I jutro niebo może w ogniu być
Lepiej wyruszyć i podjąć ryzyko
Zamiast w chocholim tańcu z bólu wyć!

Niech stanie się!

fot. Adam Olszak

W oczach Twych otchłań
Pożądasz mnie
Patrzysz namiętnie
Wolno zbliżasz się
Twój oddech parzy
Emanuje żarem
Nie wiesz, co to wstyd
Uwodzę cię wzrokiem
Zwiewną mgłą się staję
Krok po kroku wchodzę
Przed tobą na szczyt

Wąska ścieżka twych ramion
tak ciasna… a jednak brnę
pchana wewnętrznym pragnieniem
by z tobą połączyć się

Niech stanie się tajemnica
Splecionych w jedno ciał,
Harmonii bliskich dusz
Niech tęcza w nas wybuchnie
Niech to stanie się już!
Roztopić chcę się w tobie
Przeszyć na wylot cię
Niech ta chwila trwa
jak wieczność
jak sen
jak nieważkości stan

W bezsenne noce czekałam
Łykając gorzkie łzy
Na chwilę tę.
Twą twarz
Tak dobrze znam
W mym sercu los ją wyrył
Już nie oddam cię
Chcę życia wszystkie smaki
Z tobą poznawać co dzień
Przy tobie wciąż współistnieć
Nieodłączna jak cień

Choć zagadką na zawsze
Zostanę niezgłębioną
Ty jeden poznasz mapę
Moich do szczęścia dróg

Niech stanie się tajemnica
Splecionych w jedno ciał,
Harmonii bliskich dusz
Niech tęcza w nas wybuchnie
Niech to stanie się już!
Roztopić chcę się w tobie
Przeszyć na wylot cię
Niech ta chwila trwa
jak wieczność
jak sen
jak nieważkości stan

Tu i teraz złączmy się
Pragniesz mnie
Pragnę Cię
Niech trwa
Niech trwa
Niech trwa
Ta chwila jak sen

Co zrobiłaś?

fot. Adam Olszak

Tęsknię, pragnę, rzucam się
Cały się do Ciebie rwę
Znów przeszywa mnie pragnienie
Żeby z Tobą być

Jesteś we mnie mocno tak
Cały drżę gdy Ciebie brak
Głodny Ciebie jestem stale
Nie nasycam się

Bo łatwiej jest gdy jesteś tu
Gdy Twą obecność wciąż czuję przy sobie
Gdy nie ma Cię gdzieś ginie sens
A świat się cały pogrąża w żałobie

Co zrobiłaś w sercu mym
Jaki czarodziejski dym
Rozpyliłaś wokół siebie
Że tak kocham Cię?

Bo łatwiej jest gdy jesteś tu
Gdy Twą obecność wciąż czuję przy sobie
Gdy nie ma Cię gdzieś ginie sens
A świat się cały pogrąża w żałobie

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén