fot. Adam Olszak

Zaprowadź mnie na górę wysoką
Mów, mów do mojego serca
Pozwól mi poczuć, że nic nie muszę
Abyś mnie kochał bezinteresownie

Nasyć moje oczy
Widokiem Twojej chwały
Napełnij moje serce
Dotykiem Twojej miłości
Przemów do rozumu
By wiedział, że jesteś blisko

Otul mnie szczelnie obłokiem
Który zakryje mą małość
Przemów głosem co jak strzała
Jak ostrze rozpalone
Zrani lecz nie zabije
Wypali gangrenę smutku
I użalania nad sobą

Powstrzymaj pragnienie by działać
Abym usiadł i patrzył
Wreszcie zatrzymał się w biegu
Posłuchał, co chcesz mi powiedzieć

A później każ zejść na ziemię
Do spraw codziennych i zwykłych
Na drogi co przez Golgotę
Prowadzą ku radości
Spotkania przy pustym grobie