fot. pixabay.com

Staruszka z wózkiem na zakupy
Idzie do nieba
Po czerwonym chodniku
W niemodnym płaszczu
Moherowym berecie

Zmieszana i zawstydzona
Nie rozumie dlaczego
Kłaniają się jej aniołowie
Ministrowie czekają w kolejce
Prezesi przepuszczają w drzwiach

Przecież nic nie zrobiła
Nie zbawiła świata
Nie wynalazła szczepionki
Nie załatała budżetu
Nie rozbroiła bomby atomowej

Mogła się tylko modlić
Cierpliwie bawić wnuki
Odwiedzać chorą sąsiadkę
Ale to przecież normalne
Więc o co tyle krzyku

Lecz każdy krok w stronę światła
Sprawia że lepiej rozumie
Boga co płaci stokrotnie
Za rzeczy nawet te małe
Lecz wykonane z miłością