fot. Adam Olszak

Nim życie zdmuchnie nas jak świecy płomień delikatny
Zatrzymać warto się, by zyskać pogląd akuratny
Dziś więc – gdy życie mnie prowadzi znów na dróg rozstaje
By wybrać drogę swą, przed lustrem staję

Ja wiem, że trudno jest samego siebie trafnie sądzić
I że zdarzało się zagubić szlak, w ciemności zbłądzić
Lecz choć za błędy swe zapłacić przyszło cenę srogą
To wciąż pragnąłem iść mą własną drogą.

Ciągle pod wiatr, uparcie tak
Choć dobrze znam porażki smak
I głową w mur bić przyszło też
Czuć na policzkach ślady łez
To jednak wciąż
Wstawałem i
Szedłem wytrwale…

Dziś wdzięczność w sercu mym głęboką również chcę obudzić
Za dobra tyle i za wszystkich napotkanych ludzi
A choć tak może być, że ktoś ma żal lub żądzę mściwą
To ja zachować chcę
Pamięć życzliwą

Wybieram zatem drogę swą
Bo wierzę w to, że idąc nią
Nie muszę brnąć w układów mrok
I kłaniać się, spuszczając wzrok
To moje życie, więc chcę iść
Iść swoją drogą…