fot. Adam Olszak

Anioł Stróż na obłoku siedzi zadumany:
Jak ich poznać ze sobą, jak serca otworzyć?
W noc bezsenną obmyśla strategiczne plany
By dwie połówki jabłka w jedną całość złożyć.

Patrzy Anioł na Ziemię i wzdycha głęboko
Bo daleko od siebie dwa serca stęsknione
A do tego spowite zmęczenia pomroką
Pyłem codziennej walki z życiem oprószone…

Od zawsze za sobą tęsknią
Nie wiedząc o swym istnieniu
Lecz ugrzęźli w monotonii,
W zmurszałym zobojętnieniu

I jeszcze ta wolna wola
Którą uszanować trzeba
Nie da się do szczęścia zmusić
Lub siłą wciągnąć do nieba

Więc chociaż by się chciało krzyknąć wprost do ucha
By klapki spadły z oczu ślepych, choć otwartych
Cierpliwie drobnych zdarzeń układanka krucha
Prowadzi ich do portu ramion rozpostartych.

Jeszcze tylko dwa zakręty
Jeszcze tylko trzy potknięcia
Aż się przetną drogi krzywe
I pochwyci ją w objęcia…