Category: Piosenki (Page 2 of 3)

Już nie chcę!

fot. Adam Olszak

Gdzieś daleko wielki świat jak ocean wzburzony
W nim rekiny krążą wciąż walczą stale o życie
Nienawidzą się a jednak zawierają sojusze
Małe płotki w tej rozgrywce nie znaczą dla nich nic

Być trybikiem w tej machinie to dla wielu szczyt sukcesu
Lecz kto raz już wszedł na szczyt musi kąsać by przetrwać
I choć wielu im się kłania, mogą zniszczyć kogo zechcą
Są więźniami swego lęku, niewolniczo boją się!

A ja mam dosyć takiego życia
Które przez palce stale przecieka
Dość samotności, szlochu w poduszkę
I świadomości, że nikt nie czeka

Nie chcę być tylko zbiorem pikseli
Pionkiem bezwolnym na szachownicy
Nie chcę być blotką w niczyjej talii
Co nic nie znaczy, nie liczy się!

Wyścig szczurów trwa beze mnie ja wybieram swoją drogę
Wiem że świata nie naprawię ale to bez znaczenia
Drzwi zamykam więc za sobą i nabieram powietrza
Dziś odwagę czuję w sercu aby zrobić pierwszy krok!

Nie chcę już fikcją żyć wirtualnie
Obwiniać innych za swoje błędy
Nie będę karku zginać pokornie
Aby zabiegać o czyjeś względy

Chcę swoje miejsce wreszcie odnaleźć
Kochać odważnie, iść swoją drogą
Z nadzieją w sercu wstawać codziennie
Sens życiu nadać, naprawdę żyć!

Straciłeś mnie

fot. Adam Olszak

Zamknięty w klatce mrocznych ograniczeń
W celi swych lęków więziony
Miotasz się ślepo w amoku niszczenia
Bólem niezmiernym dręczony.

Przez całe życie tęsknisz za miłością
Lecz gdy znalazłeś ją w końcu
Uciekasz przed nią, chowasz głowę w piasek
Zamiast pofrunąć ku słońcu

Straciłeś, straciłeś mnie
Choć chciałam swą miłość ci dać
Wraz z tobą przez życie biec
Przy boku twym codziennie stać.

Choć twoje serce co dzień z bólu płacze
Po stracie która tak boli
Chcesz głód miłości nasycić podziwem
W iluzji masce grać wolisz.

Straciłeś, straciłeś mnie
Choć chciałam swą miłość ci dać
Wraz z tobą przez życie biec
Przy boku twym codziennie stać.

Odchodzę, znikam jak cień
Choć dusza w kawałki się rwie
Swą drogą podążę w dal
Niech czas rany uzdrowi me…

Uczucia nie lubią światła

fot. Adam Olszak

Uczucia nie lubią światła
Kryją się w sercu głęboko
Chowają się w zakamarkach
Niechętnie wypływają na powierzchnię

Niełatwo je wyrazić
Są trudne do ogarnięcia
Ciężko nadać kształt czemuś
Co przed kształtem się broni

Ty dajesz mi odwagę
By zajrzeć w głąb siebie
Dajesz mi słowa
By zamknąć w nich kosmos

Dajesz natchnienie
By nazwać nienazwane
Dajesz umiejętność
Zatrzymania w locie kropli deszczu

Zachwycam się Twoim pięknem
Harmonią ciała, ducha i umysłu
Każda sekunda pełna Ciebie
Niech tak będzie już zawsze

Ciemność przenikam wzrokiem

fot. Adam Olszak

Ciemność przenikam wzrokiem
Sen odleciał daleko
Życie puste i smutne
W teatrze iluzji gram
We mgle marzeń majaczy
Czyjaś twarz rozmazana
Szarpie duszę pytaniem:
Skąd tak dobrze ją znam?

Kiedy się wreszcie odnajdziesz
Tak znany, choć nieznajomy?
Kiedy w mym życiu zamieszkasz?
Kiedy stworzymy dom?
Przyjdź już, bo sił mi brakuje,
Pozwól się wreszcie odnaleźć
Stań tak realny przede mną
Ja czekam na przekór łzom!

Przyszedłeś niespodziewanie,
Gdy biegłam naprzód w amoku
Wiarę mi przywróciłeś,
Że można inaczej żyć!

Odnalazłeś się wreszcie
Wyśniony i wyczekany
Zamieszkałeś w mym życiu
Razem stworzymy dom!
Zostań już ze mną na zawsze
Chcę się budzić przy Tobie
Warto było na Ciebie
Czekać na przekór łzom.

Pytania bez odpowiedzi

fot. Adam Olszak

Oczywistość gdzieś się zatraciła
Nie ma już prostych odpowiedzi
Kształty są jasne i nieostre
Wątpliwości jak rój szerszeni

Mała iskra może rozniecić pożar
Choć chmury ciemne deszcz niosą
Ktoś powyrywał drogowskazy
Każdy krok to ryzyko potknięcia

Wszystkie dogmaty nagle podważone
Rozłożone na pierwsze czynniki
Pytania rzucam na wiatr
Wiedząc że utoną w milczeniu

Twoje oczy jak morska latarnia
Wśród fal wszechogarniającego chaosu
Ale do ciszy bezpiecznej przystani
Jeszcze daleko przez mielizny i skały

Okrutna jest wolność i bezlitosna
Choć tak bardzo jej pragniemy
Ciężarem nieznośnym się staje
Gdy nikt nie zdejmie odpowiedzialności

Błądzić jest rzeczą ludzką
Choć czasem cena bardzo wysoka
Gdy niepewność sprzymierzy się z lękiem
Tylko miłość stawi im czoła

Lalka

fot. Adam Olszak

Kolejne zwycięstwo, potyczka wygrana
Sukces jak narkotyk, lecz szybko cię zdradzi
Jeśli dasz się wciągnąć w boje niepotrzebne
Nie wiedząc, dokąd ta droga prowadzi.

Nie jesteś lalką w czyimś teatrzyku
Nie musisz tańczyć, gdy ktoś inny gra
Nie daj pokazać sobie miejsca w szyku
Walcz o swe życie, miej odwagę lwa!

Codziennie przyspieszasz, następne zadania
A dni w kalendarzu szczelnie wypełnione
Świat już twoje życie sobie zaplanował
Wmawia ci, że wszystko dawno przesądzone.

Ktoś chce twego biegu bez chwili wytchnienia
Gdy stanąć próbujesz, wściekle cię pogania
Bo wie, że wolność w duszy niewolnika
Tam się zaczyna, gdzie trudne pytania.

Nie jesteś lalką w czyimś teatrzyku
Nie musisz tańczyć, gdy ktoś inny gra
Nie daj pokazać sobie miejsca w szyku
Walcz o swe życie, miej odwagę lwa!

Bo choć nie wszystko od ciebie zależy
I jutro niebo może w ogniu być
Lepiej wyruszyć i podjąć ryzyko
Zamiast w chocholim tańcu z bólu wyć!

Zapominanie

fot. Adam Olszak

Papierem ściernym drapię
Gładkie lustro pamięci
Wymazać chcę Twój obraz
Twój uśmiech, zapach, dotyk
Wierzyć, że nie istniejesz

Nie jest łatwo się pozbyć
Twego portretu z duszy
Wyryty w niej misternie
Intymnością tak czułą
Wniknął we mnie głęboko

Wyrachowany rozum
Przegrywa starcie z sercem
Daremnie myśl podsuwa
Że teraz będzie łatwiej
Ono ciągle wie swoje

Bo serce ból zasysa
Ze wspomnień chwil szczęśliwych
Cierpienie jest ich częścią
Wpisane w nie od zawsze
Trudno jest to zrozumieć

Choć głowę noszę prosto
I dziarsko się uśmiecham
Mówię sobie: „Tak lepiej”
To przecież ciągle tęsknię
Nie kochać Cię – nie umiem

Czy zejdą się znów kiedyś
Nasze drogi dziur pełne
Poorane przez życie
Kręte i pogmatwane?
Kto ich mapę wytyczy?

Twój obraz w pamięci

fot. Adam Olszak

Co zrobić gdy stoisz
Wśród dymiących zgliszczy
Bo na twoich oczach
Dom zawalił się?
Czy grzebać w ruinach,
Rozdrapywać rany
Czy iść nową drogą
Cicho roniąc łzę?

Co zrobić, gdy życie
Kpi z ciebie okrutnie
Niczym stary szuler
Wciąż nabiera cię?
Czy odejść od stołu
Z cynicznym uśmiechem
Czy wierząc zuchwale
Zacząć nową grę?

Bo obraz Twój ciągle z pamięci
Wymazać się nie pozwala
Choć żal i duma zraniona
Uparcie zniszczyć go chcą
Nut kilka, zapach, wspomnienie
Na nowo miłość rozpala
Jak powiew wiatru ożywia
Iskry co ledwie się tlą.

Czy chcesz odbudować
Mosty, co spalone
Wzajemną pretensją,
jadem gorzkich słów?
Miłością wyleczyć
Uczucia zranione
Odrodzić namiętność
I zaufać znów?

Bo obraz Twój ciągle z pamięci
Wymazać się nie pozwala
Choć żal i duma zraniona
Uparcie zniszczyć go chcą
Nut kilka, zapach, wspomnienie
Na nowo miłość rozpala
Jak powiew wiatru ożywia
Iskry co ledwie się tlą.

Może już pora?…

fot. Adam Olszak

Co mnie w Tobie urzekło
I dlaczego tak późno
Choć tak długo się znamy
Mijaliśmy się zawsze
Jakieś słowo życzliwe
Mimochodem rzucone
To zbyt mało, by miłość
Wykiełkowała z ziarna
Ku słońcu wspięła się!

Może wreszcie już pora
by się zwrócić ku sobie
Może w końcu czas nadszedł
Prosto w oczy popatrzeć
Może znajdę odwagę
By odważnie powiedzieć
Jak ważna jesteś dla mnie
Jak bardzo z Tobą być chcę!

Czasem chwila wystarczy
Żeby miłość wybuchła
Albo rośnie powoli
Jak roślinka nieśmiała
Miłość do włoskiej kawy
Też jest dobrym pretekstem
Aby spotkać się z Tobą
I pozostać na dłużej
Rozpalić w duszy żar!

Bo nadeszła już pora
by się zwrócić ku sobie
Bo już w końcu czas nadszedł
Prosto w oczy popatrzeć
Już znalazłem odwagę
By odważnie powiedzieć
Jak ważna jesteś dla mnie
Jak bardzo z Tobą być chcę!

…Już zawsze żyć będziemy
Ty dla mnie, dla Ciebie ja!

Czy naprawdę chcesz

fot. Adam Olszak

Mówisz:
Tak chciałabym
Żyć inaczej
Szukasz
Spełnienia marzeń
Co trawią serce twe
Ale
Gdy los ci dał
Nową szansę
Głowę
Chowasz w piasek
I nic nie zmienia się

Czy naprawdę tego chcesz?
W swoje ręce wziąć swój los?
Reżyserem życia swego się stać?
Czemu więc
Tchórzysz wciąż
Wolisz ofiarą być?

Kolejny
Dzień upłynął
Pełen smutku
Dosyć łez!
Czas już przerwać
Strachu zaklęty krąg!

Wojownikiem dziś się stań
Tu i teraz zacznij żyć
Weź odpowiedzialność za każdy dzień
I choć lęk
Ściga Cię
Śmiało spojrzyj mu w twarz!

…Szczęście Twe
W Tobie jest
Poczuj, że moc tę masz!

Jesteś moim aniołem

fot. Adam Olszak

Jak brzydkie kaczątko ze wzrokiem spuszczonym
Taka byłam zanim pokochałeś mnie
Zagubiona w akcji, niewierząca w siebie
Wszystkich zadowolić wciąż starałam się.

Ciągle wystraszona, bez swojego zdania
W milczeniu cierpiałam, kiedy spadał cios
Ale dzięki tobie poczułam odwagę
Nagle świat zdumiony usłyszał mój głos!

Jesteś moim aniołem stróżem
Swoją miłością otulasz mnie
Każdym uśmiechem, gestem pełnym ciepła
Sprawiasz że coraz pewniej czuję się!

Już się nie dam stłamsić, wcisnąć w cudze ramy
Chcę żyć swoim życiem i nie cofnę się
Ty mi dałeś siłę, wiarę i nadzieję
By odnaleźć szczęście, już wiem czego chcę!

Jesteś moim aniołem stróżem
Swoją miłością otulasz mnie
Każdym uśmiechem, gestem pełnym ciepła
Sprawiasz że coraz pewniej czuję się!

W obliczu decyzji

fot. by Lidia Kozenitzky, available from http://commons.wikimedia.org/wiki/User:Effib

W jutro zbyt mocno wychyleni
Albo przeszłością zaczadzeni
Nie spostrzegamy, jak ucieka
Chwila obecna – niczym rzeka.

Czas brania odpowiedzialności
I pokonania bezradności.
Więc choćby mocno w twarz Ci wiało
Swym lękom spojrzyj w oczy śmiało

A co pomyślą lub powiedzą
Ludzie, co zawsze lepiej wiedzą?
Rozważ: to Twoje czy ich życie?
Wolisz żyć w smutku czy w zachwycie?

Możesz się więc zaangażować
W życie… lub głowę w piasek schować.
Jesteś kowalem swego losu,
Posłuchaj zatem serca głosu

Bo tylko serce słucha marzeń,
Nie kalkuluje przyszłych zdarzeń,
Wierzy nadziei wbrew nadziei,
Która pękniętą duszę sklei

Pociąg już stoi na peronie
Możesz wziąć sprawy w swoje dłonie
Morze Czerwone się otwiera
Nie jutro, nie za miesiąc. Teraz.

Przeniknięci

fot. Adam Olszak

Spojrzeniem, dotykiem, czułymi słowami
Muśnięciem co niczym afrodyzjak działa
Zbliżenie tworzymy pomiędzy duszami
Wpierw zanim w amoku połączą się ciała

Zbliżamy się teraz ku sobie wstydliwie
Miłosne wyznania nieśmiało szepczemy
Swe wargi wilgotne chwytamy łapczywie
Uczucia jak wino z ust swoich pijemy

Na górę urwistą wspinamy się razem
A z każdą sekundą nasz oddech przyspiesza
Gdy instynkt pociąga wewnętrznym nakazem
Namiętność gorącą natura rozgrzesza

Wtem wybuch wulkanu nas w niebo porywa
Rozbłyska w kosmosie galaktyka nowa
Gdy ciała wibrują, ekstaza nadpływa
W przeciągłym okrzyku, gdzie gubią się słowa!!!!

***
A potem na ziemię powoli spadamy
Z tysiąca kawałków złożeni na nowo
Złączeni namiętnie serc swoich słuchamy
Intymność scalamy szeptaną rozmową…

Mam dość!

fot. Adam Olszak

Kwiaty kup dla cioci
Ładnie ubierz się
Pięknie się uśmiechaj
Nigdy nie mów „nie”

Zawieź na zakupy
Wszak samochód masz
Zawsze bądź pogodny
Miej radosną twarz

Odczepcie się
Ode mnie wreszcie
Zacznijcie własnym życiem żyć
Swe rady też
Sobie zabierzcie
Bo ja mam dość! Chce mi się wyć!

Czemu nic nie mówisz
Napisz, załatw, daj
Bądź jak złota rybka
Swoją rolę graj

Odczepcie się
Ode mnie wreszcie
Zacznijcie swoim życiem żyć
Swe rady też
Sobie zabierzcie
Bo ja mam dość! Chce mi się wyć!

Niech stanie się!

fot. Adam Olszak

W oczach Twych otchłań
Pożądasz mnie
Patrzysz namiętnie
Wolno zbliżasz się
Twój oddech parzy
Emanuje żarem
Nie wiesz, co to wstyd
Uwodzę cię wzrokiem
Zwiewną mgłą się staję
Krok po kroku wchodzę
Przed tobą na szczyt

Wąska ścieżka twych ramion
tak ciasna… a jednak brnę
pchana wewnętrznym pragnieniem
by z tobą połączyć się

Niech stanie się tajemnica
Splecionych w jedno ciał,
Harmonii bliskich dusz
Niech tęcza w nas wybuchnie
Niech to stanie się już!
Roztopić chcę się w tobie
Przeszyć na wylot cię
Niech ta chwila trwa
jak wieczność
jak sen
jak nieważkości stan

W bezsenne noce czekałam
Łykając gorzkie łzy
Na chwilę tę.
Twą twarz
Tak dobrze znam
W mym sercu los ją wyrył
Już nie oddam cię
Chcę życia wszystkie smaki
Z tobą poznawać co dzień
Przy tobie wciąż współistnieć
Nieodłączna jak cień

Choć zagadką na zawsze
Zostanę niezgłębioną
Ty jeden poznasz mapę
Moich do szczęścia dróg

Niech stanie się tajemnica
Splecionych w jedno ciał,
Harmonii bliskich dusz
Niech tęcza w nas wybuchnie
Niech to stanie się już!
Roztopić chcę się w tobie
Przeszyć na wylot cię
Niech ta chwila trwa
jak wieczność
jak sen
jak nieważkości stan

Tu i teraz złączmy się
Pragniesz mnie
Pragnę Cię
Niech trwa
Niech trwa
Niech trwa
Ta chwila jak sen

Kochać to ryzykować

fot. pixabay.com

Pęknięty lizak w kształcie serca
Leży na bruku rozdeptany
Starczyła chwila nieuwagi
By się wyśliznął z drżącej dłoni

Łatwo ból zadać mimowolnie
Powiedzieć słowo nieopatrzne
I nagle rysa się pojawia
Co nie chce się zabliźnić szybko

Czasem pęknięcie da się skleić
Lecz trzeba dużo cierpliwości
By odbudować zaufanie
Bo rany goją się powoli

Lecz działać trzeba jak najprędzej
Żeby szczelina niepozorna
Nie stała wielką się przepaścią
Której się już zasypać nie da

Czy lepsze serce popękane
I na zranienie tak wrażliwe
Czy niczym górski kryształ gładkie
Zastygłe w chłodnej kamienności?

Kochać to także ryzykować
Zranienie albo ból po stracie
Lecz kto nie kocha – ten nie żyje
Zamknięty w swym osamotnieniu…

Czas decyzji

fot. pixabay.com

Stoisz na rozstajach dróg, co w dal prowadzą
Pytasz o decyzje, które sens nadadzą
Sekundom, co płyną niczym w rzece woda…
Miłość i spełnienie to Twoja nagroda.

Strach karmi się smutkiem, odwaga – nadzieją.
Czasem ponad głową zdarzenia się dzieją
Czasem w ciężkim trudzie codziennym kiełkują
Szczyty zdobywają ci, co ryzykują.

Trwoga może ścisnąć za gardło nieznośnie,
Szantażuje, skamląc pod drzwiami żałośnie
Nie przewidzisz wszystkich możliwych wydarzeń
Lecz nie pozwól nigdy pozbawić się marzeń!

Udręka to straszna, ogromne cierpienie
W lustrze wspomnień widzieć szans straconych cienie
I rozpamiętywać przeszłość, co nie wróci
Niczym przy ruletce zgorzkniali bankruci.

Wiesz, czym się smucili ci, co umierali?
Nie brakiem kariery … lecz że nie kochali
I że żyli w maskach, by innym dogodzić
To pęknięcie serca trudno załagodzić…

Możesz więc pójść naprzód przez morze otwarte
Lub obstawiać nadal lęku zgraną kartę
Poddać się pokornie, wrócić do niewoli
I nie myśleć więcej o duszy, co boli…

Chociaż boleć będzie… jak cierń wbity w rękę
Który niewyjęty ciągłą sprawia mękę.
I ból ten zagłuszyć próbujesz daremnie
Póki nie zrozumiesz: „Me szczęście jest we mnie!”

To jest czas decyzji, czas rozstajnych dróg
Wybierz mądrze, abyś w lustro spojrzeć mógł!

Tylko ty wiesz

fot. Adam Olszak

Najpierw myśl niczym błysk na umysłu krańcach głos
Jest idea, intuicja, wszystko proste zdaje się
Zrobić pstryk, działać w mig, na loterii szczęścia los
Sławę i czerwony dywan widzisz w każdym swoim śnie

Teraz jest chwila ta gdy z kanapy zwlec się czas
I wykonać najtrudniejszy najważniejszy pierwszy krok
Walczysz wciąż z sobą sam nagle okazuje się
Że grabarzem swoich marzeń jesteś ty – no co za szok!

Jednak nie, ruszasz się, powolutku w górę pniesz
Wtem upadek i trudności wokół ciebie piętrzą się
Poddać się? Dalej trwać? Pytasz stale, szukasz wciąż
Lecz uparcie idziesz naprzód z tymi, co wspierają cię

Wreszcie jest, widzisz sens, wreszcie coś udało się
Nagle tłumy masz przyjaciół, sukces wielu ojców miał
Lecz ty wiesz, że to blichtr, że po prostu zwodzą cię
Przyjacielem ten jest tylko, kto w trudnościach z tobą trwał

Tylko ty jeden wiesz, jaką cenę płaci się
Za sukcesu smak i radość, że na szczycie jesteś już
Tylko ty znasz ten stan, gdy na przekór wszystkim trwasz
Tylko ty wiesz, co to znaczy, kiedy jednak radę dasz!

Nie czekaj już dłużej

fot. Adam Olszak

Ściana deszczu za oknem wyrosła
I skutecznie odgradza od słońca
Wątpliwości wirują w mej głowie
Niczym ćmy co do ognia wciąż lgną
W taki dzień chcę mieć ciebie tak blisko
Jak koszulę co szczelnie przy ciele
Widzieć dobrych twych oczu spojrzenie
Twoje ciepło i dotyk chcę czuć

Bo ty jesteś lekarstwem na troski
Antidotum na smutki i żale
Dajesz spokój gdy zamęt dokoła
Cierpliwością rozbrajasz wciąż mnie
Więc nie czekaj, nie czekaj już dłużej
Przybądź szybko i usiądź tu przy mnie
Niech obecność twa chmury rozproszy
Niech już słońce zaświeci nam znów

Znów cię nie ma… tęsknota narasta
Niczym fala przypływu ogromna
Patrzę na nią i stoję bezradny
Nie potrafię powstrzymać już jej
Niech mnie porwie, pod niebo wyrzuci
Niech do ciebie na grzbiecie zaniesie
Kilometry na miłość zamieni
Co potężna jest bardziej niż lęk

Bo ty jesteś lekarstwem na troski
Antidotum na smutki i żale
Dajesz spokój gdy zamęt dokoła
Cierpliwością rozbrajasz wciąż mnie
Więc nie czekaj, nie czekaj już dłużej
Przybądź szybko i usiądź tu przy mnie
Niech obecność twa chmury rozproszy
Niech już słońce zaświeci nam znów

…Bądź oazą pośrodku pustyni
Codziennością jak chleba kawałek
Bądź powietrzem co oddech napełnia
Tylko tobą oddychać już chcę…

Niepewność

fot. DN

Chmura na horyzoncie
Sieje w umyśle
grozę niepewności

W obliczu kataklizmu
Miasto przygasza swe światła
Gotowe walczyć by przetrwać
Bezlistne gałęzie drzew
Szemrzą niespokojne pacierze

Ustalone schematy
Truchleją przed nieznanym
Pękają mury rutyny
Drżą utarte ścieżki

Ten obłok skrywa tajemnicę
Marzeń, co ciałem się stają
Poczęte w noc bezsenną
Ze związku serca i woli
Wbrew staremu światu
I na jego zgubę

To co nowe – przeraża
Potrzeba odwagi
By iść naprzód
By wzrastać
Zmieniać życie swe.

Page 2 of 3

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén