Miesiąc: Kwiecień 2018

Przed zaśnięciem

fot. Adam Olszak

Gdzieś nad głową ciemne skrzydła snu
Bezszelestnie przecinają noc
Krąży wokół jak spłoszony ptak
Co do gniazda by powrócić chciał
Lecz bezładnych myśli rwący bieg
Nie pozwala choć na chwilę spocząć mu

Tam daleko Ty zasnęłaś już
Przecież jutro wstanie nowy dzień
Co przeminie jak wiosenny deszcz
W nim codzienne sprawy stopią się
Rzeka czasu cicho porwie je
Niczym piasek który wartko niesie w dal.

Dłoń wyciągam by odnaleźć Cię
Przy mym boku… ale pustka łka
Chciałbym zasnąć, we śnie widzieć znów
Jak idziemy razem śmiejąc się
Już niedługo – szepce w duszy ktoś
Niecierpliwość moją pohamować chce.

Snem czy jawą jesteś – nie wiem sam
Kto Cię utkał z moich marzeń mgły?
I pozwolił, bym zachwycił się
Twoim pięknem… abym wiedział, że
Dwie połówki jabłka złączył los
By już razem sen na jawie mogły żyć

Już się zbliża… miękko muska mnie
Na powieki kładzie ciepłą dłoń
I powoli w oniryczny świat
Wolno wchodzę bramą ciszy, by
Znów Cię znaleźć, w stronę słońca iść
Obecnością Twą oddychać, sycić się…

Na pożegnanie

fot. Adam Olszak

Nie ma już dróg,
którymi do siebie szliśmy
ani tych ścieżek wydeptanych…
I dobrze.
Niech rosną na nich kwiaty,
jak blizny w miejscu ran.

Niech odpływają już
wspomnienia
razem ze snami
gdy obudzeni
nowy dzień witamy.

Wiosna i Ty

fot. Adam Olszak

Znowu wiosna.
Triumf zieleni i kwiatów
i ptaków rozmowy.
Jasno i ciepło,
wiatru rześki powiew…

I Twoja obecność:
wytrwała, uparta
jak człowiek, gdy po zwycięstwo sięga.

Więc można tak kochać?
Nie chwilę,
lecz w każdej chwili?
w radości,
w smutku,
w zwątpieniu…
Wciąż trwać ze sobą
w dusz zjednoczeniu?

Rozmowa

fot. Adam Olszak

Z kruchej filiżanki
Unosi się miłość
Mgła słów
Sączy się niespiesznie
Wibruje delikatnie
Poruszeniami serca
Osiada na duszach
Niczym krople rosy
Skrzące się błyskiem porozumienia

Rozmawiamy

Walc

fot. Adam Olszak

fot. Adam Olszak

Stanął czas
Smutku cień
Zalewa
Serce
Falą łez
Nie wiem już
Za kim tak
W bezsenną tęsknię noc?

Nowy dzień
Boli wciąż
Może się
Wreszcie
Zdarzy cud?
Znajdę Cię
Zejdą się
Splątane drogi dwie?

I porwę Cię do tańca
Chociaż ten jeden raz
Zanim rozczarowanie
Radości żar zgasi w nas
Nim w popiół się zamieni
Zbyt krótki życia czas…

A może jednak warto żyć
Nad szarość codzienności wzbić
Nadziei nową szansę dać
Z otchłani zniechęcenia wstać?

A może lepiej razem iść
Niż w samotności gorzkiej tkwić
Zaryzykować na przekór wszystkim
Uwierzyć w nowy, lepszy czas?

Zostawmy zło za sobą
Życie zbyt piękne jest
By rozgrzebywać rany
Podrażniać je solą z łez
By nad przeszłością płakać
Wylewać morze łez.

Zatańczmy znowu z życiem
Razem popłyńmy w dal
Wtuleni w rytmie walca
Bo jeszcze się nie kończy bal
Chcę go przetańczyć z Tobą
Ten najpiękniejszy bal!

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén